Z punktu widzenia uwarunkowań systemowych polskiej gospodarki wydaje się zasadne podjęcie zabiegów lobbingowych w celu wyboru Metody 3 (średniego zakładu w danym geograficznym obszarze ustalania cen) jako współczynnika emisji CO2 używanego do kalkulacji pomocy publicznej.

W braku takich działań istnieje ryzyko wyboru przez Komisję Europejską Metody 2 (przy zakupie energii elektrycznej w sieci wykorzystuje się średni współczynnik emisji CO2 dla całej Unii) lub Metody 4 (wykorzystuje się średni współczynnik emisji CO2 dla UE, bez względu na faktyczne warunki dostaw energii elektrycznej do danej instalacji), co byłoby równoznaczne z ograniczeniem zakresu możliwej prawnie do udzielenia polskim przedsiębiorstwom pomocy publicznej z tytułu wzrostu kosztów cen energii elektrycznej wywołanych kosztami uprawnień do emisji. To zaś z kolei mogłoby skutkować ostateczną utratą konkurencyjności.

 

 

Komisja Europejska opublikowała aktualnie „Dokument do dyskusji Nowe wytyczne w sprawie pomocy państwa w kontekście zmian w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych” i zwróciła się do wszystkich zainteresowanych o udzielenie odpowiedzi na zadane pytania w terminie do dnia 11 maja 2011 r.

(http://ec.europa.eu/competition/consultations/2011_questionnaire_emissions_trading/index_en.html).

Biorąc pod uwagę, iż kwestie, które są rozważane we wspomnianym dokumencie, mają zupełnie zasadnicze znaczenie dla konkurencyjności przedsiębiorstw w nowej rzeczywistości gospodarczej wywołanej przyjęciem i wdrażaniem pakietu klimatycznego, zasadne jest rozważenie kilku kwestii, z których współczynnik emisji CO2 jest najbardziej kluczowy.

 

1. Wiele przemawia za tym, iż ceny energii elektrycznej w Polsce będą rosnąć w nieodległej perspektywie. Publikacje medialne wskazują na różne przyczyny takiego stanu rzeczy, z których do istotnych należy m.in. dotychczasowa monokultura węglowa produkcji energii elektrycznej i aktualny dominujący trend polityki Unii Europejskiej odejścia od paliw kopalnych jako źródeł energii, w tym od węgla w szczególności. Stąd pomysły na przeróżne zestawy instrumentów prawnych – od podatków po systemy handlu emisjami – których cechą wspólną jest dążenie, aby koszty produkcji energii elektrycznej z węgla oraz ze źródeł odnawialnych wyrównały się. Biorąc także pod uwagę, iż całego przemysłu nie da się przestawić jednym ruchem w krótkim czasie na nowe tory, wzrost cen energii elektrycznej trzeba chyba uznać za systemowo nieunikniony.

 

Aby powyższe tendencje nie okazały się gospodarczą katastrofą Dyrektywa 2003/87/WE w art. 10a ust. 6 wyraźnie przewidziała, iż państwa członkowskie mogą przyjąć mechanizmy finansowe na rzecz sektorów lub podsektorów, które uznaje się za narażone na znaczące ryzyko tzw. „ucieczki emisji” z powodu przeniesienia kosztów związanych z emisją gazów cieplarnianych w cenie energii, w celu kompensacji tych kosztów.

 

Jednym słowem, Dyrektywa pozwala co do zasady na udzielenie niektórym przemysłom pomocy publicznej dla ratowania ich konkurencyjności po wprowadzeniu EU ETS. Ogłoszony przez Komisję Europejską aktualnie dokument konsultacyjny „Nowe wytyczne w sprawie pomocy państwa w kontekście zmian w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych” dotyczy właśnie tej kwestii. Warto temu tematowi przyjrzeć się szczególnie wnikliwie, bowiem ma on zupełnie kapitalne dla całych gałęzi przemysłu znaczenie a inercja, w sytuacji gdy inne państwa członkowie uruchomią takie mechanizmy pomocy publicznej, może być bardzo kosztowna. Istotny będzie także sposób ukształtowania ram prawnych dla tych mechanizmów, których założenia właśnie w tej są formowane. Jest to zatem właściwa pora na wyartykułowanie interesów w tej materii.

 

2. Dyrektywa 2003/87/WE w artykule 10a ust. 6 zaznacza, iż możliwe do wprowadzenia instrumenty pomocy publicznej powinny opierać się na określanych ex ante wskaźnikach (tzw. benchmarkach) pośrednich emisji CO2 przypadających na jednostkę produkcji. Wskaźniki ex ante mają być obliczane dla danego sektora lub podsektora jako iloczyn zużycia energii przypadającej na jednostkę produkcji odpowiadającej najbardziej wydajnym dostępnym technologiom i emisji CO2 odpowiedniej europejskiej struktury produkcji energii elektrycznej.

 

W sformułowaniu zawartym w art. 10a ust. 6 dotyczącym „odpowiedniej europejskiej struktury produkcji energii elektrycznej” szczególne znaczenie należy przywiązać do słowa: „odpowiedniej”. Wiadomo bowiem, iż to co jest „odpowiednie” dla jednego, niekoniecznie musi odpowiadać innemu. Jest znanym faktem, iż europejska struktura produkcji energii elektrycznej jest zupełnie inna np. dla Austrii czy Skandynawii a inna dla Polski. Różnice są zupełnie kapitalne (chodzi oczywiście o udział poszczególnych paliw w ogólnym bilansie paliwowo-energetycznym).

Temat wywołała okoliczność, iż Dyrektywa nie doprecyzowała tych kwestii, udziela jedynie ogólnych wskazówek co należy rozumieć pod słowem „odpowiedni” (ang. „relevant”) a rozwiązania mieszczące się dopuszczalnym spectrum różnią się diametralnie.

 

Dla polskich przedsiębiorstw, dla których koszty energii stanowią znacząca pozycję w rachunku wyników, sposób rozstrzygnięcia tego problemu może być albo podzwonnym albo szansą.