Sformułowanie zawarte w tytule artykułu to oględny komentarz dotyczący aktualnego opublikowania przez KASHUE – KOBiZE (www.kashue.pl) dokumentu pt. „Dodatkowe Działalności We Wspólnotowym Systemie Handlu Uprawnieniami Do Emisji. Poradnik Dotyczący Przygotowania Informacji O Wielkościach Emisji Gazów Cieplarnianych Z Dodatkowych Działalności Dla Okresu Rozliczeniowego 2013 – 2020”.


Spełnił się niestety jeden z najgorszych scenariuszy – uprawnienia do emisji znowu nie zostały wydane na rachunki instalacji w Krajowym Rejestrze Uprawnień do Emisji w przewidzianym prawem terminie tj. do 28 lutego 2010 r. Przepis wspomniany w tytule artykułu, to oczywiście art. 11 Dyrektywy 2003/87/WE – zgodnie z nim uprawnienia do emisji na dany rok powinny być przekazane na rachunki instalacji do dnia 28 lutego tego roku.

 

Od dnia 23 września 2009 r., kiedy to Sąd Pierwszej Instancji wydał wyrok w sprawie T‑183/07, minęło ponad 5 miesięcy a już wtedy wszyscy zadawali sobie pytanie, czy zostanie dotrzymany termin 28 lutego, jako data wydania uprawnień na 2010 r.

 

Odnotujmy jednak, iż mamy aktualnie już trzeci rok pięcioletniego okresu rozliczeniowego 2008 -2012 i w żadnym z tych lat nie udało się w Polsce terminowo wydać przydziałów EUA na rachunki operatorów instalacji.

 

Pomijam w tym miejscu brak alokacji w I okresie rozliczeniowym 2005 – 2007 (który z założenia był okresem próbnym i testowym – choć niektórzy na tym nieźle zarobili). Wydanie uprawnień przypisanych do roku 2008 dopiero w kwietniu 2009 było jednak już dość skandaliczne z punktu widzenia zapewnienia poprawności działania całego systemu. Mamy kolejny rok i znowu ten sam problem, z którym Polska (ale i Komisja Europejska – bo to Komisja przecież jest istotnym decydentem w tej sprawie) co do zasady nie jest w stanie się uporać już od roku 2005.


Oczywiście wiadomo, skąd opóźnienie wynika (spór z Komisją Europejską o wielkość przydziałów w KPRU), powstaje jednak pytanie, czy w takich warunkach funkcjonowania Wspólnotowego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS) polskie przedsiębiorstwa są w ogóle w stanie racjonalnie planować swoją działalność. Są przecież poddane międzynarodowej konkurencji a w wielu krajach członkowskich takich problemów nie ma.


Odrębną sprawą jest kwestia możliwości starannego planowania potrzeb emisyjnych w taryfach na ciepło, bowiem Urząd Regulacji Energetyki często nie chce dostrzec tych wszystkich uwarunkowań przy zatwierdzaniu taryf.

 

Dodajmy, iż oczywiście stosowane w handlu emisjami standardy umowne IETA, EFET, ISDA zgodnie nie uznają braku alokacji na rachunki instalacji za okoliczność zwalniającą stronę umowy od wywiązania się z zobowiązań umownych (patrz definicję siły wyższej zawartą w tych wzorcach). Oznacza to, iż firmy, które zobowiązały się sprzedać EUA licząc na terminową alokację uprawnień w 2010 r. mogą mieć problemy z wywiązaniem się z zobowiązań umownych. Są to jednak tylko niektóre z problemów. Przed nami bowiem kolejna istotna data - 30 kwietnia.


Nowy projekt ustawy o EUETS zawiera próbę transpozycji do krajowego porządku prawnego art. 9a ust. 2 Dyrektywy 2003/87/WE. Przypomnijmy, iż termin implementacji tego artykułu Dyrektywy upłynął 31 grudnia 2009 r.

 

Pisałem o tym "Pierwszy etap implementacji zmienionej dyrektywy o handlu emisjami – uwarunkowania prawne krajowych zadań legislacyjnych na 2009 r."


Już wtedy czasu było mało ale w lipcu 2009 r. nawet przez myśl mi nie przeszło, że pierwszy projekt przepisów implementujących ukaże się dopiero w lutym 2010 r. A to dlatego, że wszelkie dane, które wymienia art. 9a Dyrektywy powinny być przekazane przez instalacje do Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami – zgodnie z Dyrektywą - do 30 kwietnia 2010 r. (a do Komisji Europejskiej do 30 czerwca 2010 r.).

Pojawiła się także próba implementacji art. 11 Dyrektywy (też miał być implementowany do 31 grudnia 2009 r.). Chodzi oczywiście o przepisy umożliwiające przygotowanie tzw. Krajowego środka wykonawczego.


W artykule Pawła Bogusławskiego - Naczelnika Wydziału ds. analiz i gospodarki ciepłowniczej w Departamencie Przedsiębiorstw Energetycznych URE „Pakiet energetyczno-klimatyczny a kształtowanie taryf dla ciepła” (Biuletyn Urzędu Regulacji Energetyki – nr 1/2010) uwypuklono tezę, iż: „[...] odnosząc się do okresu rozliczeniowego emisji CO2 (2008-2012) w aktualnym stanie prawnym, nie można jednoznacznie stwierdzić, że w przypadkach ujęcia w przedstawianych do zatwierdzenia Prezesowi URE taryfach dla ciepła dodatkowego kosztu, jakim jest koszt uzyskania pozwolenia na emisję CO2 ponad przyznany limit, należy uznać ten dodatkowy koszt jako koszt uzasadniony w rozumieniu definicji zawartej w ustawie – Prawo energetyczne. Wszelkich rozstrzygnięć w powyższym zakresie należy przede wszystkim dokonywać w indywidualnej ocenie przypadku, w odniesieniu do konkretnego stanu faktycznego”.


Proponowane w ww. publikacji odniesienie w decyzjach taryfowych do indywidualnej oceny poszczególnych przypadków wydaje się co do zasady słuszne. Kłopot tylko w tym, iż – jak dowodzi praktyka - zdarzają się decyzje taryfowe, w uzasadnieniu których Prezes URE podnosi np., iż zmiana taryfy dokonana w celu uwzględnienia kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2 stoi w sprzeczności z interesem społecznym a także nie jest oparta o „słuszny interes strony” a nawet, że jedynie koszty wynikające z podejmowania zadań inwestycyjnych z zakresu modernizacji i ochrony środowiska, zmierzających do ograniczenia emisji CO2, mogą stanowić koszt uzasadniony produkcji ciepła, natomiast koszt zakupu uprawnień do emisji CO2 co do zasady nie będzie stanowił takiego kosztu.

 

Nieco prowokacyjnie można powiedzieć, iż jeżeli taka interpretacja miałaby się utrzymać, zrezygnujmy (w skali Unii Europejskiej) z handlu emisjami i wprowadźmy raczej podatek od emisji (który obecnie planuje – ale dodatkowo a nie alternatywnie - np. Francja) albo sztywne limity emisji. Bo system typu cap-and–trade, jak EU ETS, nie będzie miał wtedy sensu.

 

Rozważmy zatem, co – wbrew dotychczas wyrażanym poglądom URE - przemawia za uwzględnieniem elastyczności mechanizmów zarządzania emisjami (czyli nie tylko inwestycji modernizacyjnych ale i zakupu uprawnień do emisji) i związanych z tym kosztów we wnioskach taryfowych na ciepło.

 


Wbrew oczekiwaniom, Komisja Europejska nie zamierza w przyszłym systemie aukcyjnym uwzględnić aukcji futures uprawnień do emisji CO2, natomiast waha się pomiędzy wyborem aukcji "strictly spot" albo "spot futures”.

 

Wybór ma duże konsekwencje praktyczne dla przyszłego reżimu prawnego, który musiałby być zastosowany zarówno do procedury aukcji, jak i kręgu potencjalnych jej uczestników, możliwości pośrednictwa itp. Wystarczy wskazać, iż „spot futures” są kwalifikowane jako instrument finansowy i w pełni podlegają właściwym dla instrumentów finansowych wymaganiom regulacyjnym.