Decydenci gospodarczy w Polsce powinni zwrócić szczególną uwagę na projekt opinii Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii dla Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności w sprawie planu działania na rzecz wprowadzenia gospodarki opartej na technologiach niskoemisyjnych do 2050 r. (kod dokumentu 2011/2095(INI)). Sporządzony przez sprawozdawcę komisji opiniodawczej Chrisa Davies projekt uchwały Parlamentu Europejskiego zawiera zupełnie rewolucyjne propozycje.

 

Odnośnie EU ETS projekt raportu stwierdza, iż cena uprawnień do emisji jest aktualnie znacznie poniżej tego co pierwotnie zakładano oraz że nie stanowi zachęty dla niezbędnych inwestycji, proponuje się zatem aby dokonać rekalibracji EU ETS przed rozpoczęciem trzeciej fazy handlu (a zatem od 2013 r.) poprzez ograniczenie liczby dostępnych uprawnień w celu wytworzenia popytu.

 

W innych obszarach projekt raportu proponuje m.in. modyfikację 1,74 % rocznego linearnego współczynnika redukcji, wprowadzenie minimalnej ceny uprawnień do emisji w aukcjach, redukcję gazów cieplarnianych emitowanych przez rolnictwo, wprowadzenie limitów czasowych dla pracy elektrowni emitujących powyżej 100g CO2/kWh oraz wprowadzenie regulacji importowych wymagających od importerów produktów w sektorach objętych tzw. carbon leakage zakupu uprawnień do emisji.

 


Istnieją poważne wątpliwości w zakresie dopuszczalności przyjęcia, iż przywołana w projekcie rozporządzenia Rady Ministrów, poddanego konsultacjom społecznym, zmieniającego rozporządzenie w sprawie przyjęcia KPRU na lata 2008-2012 dla wspólnotowego systemu handlu uprawnieniami do emisji (w istotny sposób zmieniającego przydziały uprawnień do emisji CO2 w roku 2012 dla instalacji) podstawa prawna jest wystarczająca dla zmiany przydziałów w trakcie trwania  okresu rozliczeniowego.

 


Czy pięciomiesięczna przerwa w działalności instalacji różni się czymś - jeżeli chodzi o wielkość alokacji uprawnień do emisji - od przerwy siedmiomiesięcznej?

Albo – w tym samym zakresie - czy wskaźnik 49% ograniczenia poziomu działalności instalacji zapewni nam większe korzyści niż wskaźnik 51 %? Są to parametry, które operatorzy instalacji muszą sobie szybko przyswoić, jeżeli nie chcą być zaskakiwani nieoczekiwanymi – a czasem bardzo dla nich drastycznymi – decyzjami dotyczącymi przydzielonych im uprawnień do emisji. Pomylenie zestawionych na wstępie sytuacji – które  dla laika wydają się nie różnić znacząco – może bardzo dużo kosztować.

 

 

Jeżeli poziom działalności ograniczono o 50-75 % w porównaniu do początkowego poziomu działalności, skutkuje to redukcją liczby przydzielonych uprawnień do emisji o połowę.

 


Czy koncepcja derogacji dla elektroenergetyki okaże się jedną wielką fikcją?

 

Pytań bez odpowiedzi, a nawet dotychczas nie postawionych, jest bardzo wiele, gdy dotykamy sedna zagadnienia. Jeżeli na szczeblu krajowym mają bowiem powstać przepisy prawne regulujące przepływy finansowe wynikające z rozbieżności wartości nieodpłatnej alokacji z wartością inwestycji ujętych dla danego przedsiębiorstwa w krajowym planie inwestycyjnym to rozważmy np.:

 

a) czy EUA mają być przekazywane pomiędzy przedsiębiorstwami „w naturze”, czy muszą najpierw zostać spieniężone,

 

b) jeżeli spieniężone, to w jaki sposób i przez kogo (patrz aktualne bardzo intensywne, trudne i dotychczas nie rozstrzygnięte analizy, co do sposobu, w jaki Europejski Bank Inwestycyjny ma spieniężyć EUA należące do tzw. rezerwy NER 300 na finansowanie projektów demonstracyjnych CCS i OZE),

 

c) kto poniesie koszty i ryzyko takiego spieniężenia - spieniężenie EUA to usługa inwestycyjna, która kosztuje i jest związana z ryzykiem (wybór rynku: giełda, transakcje bilateralne, wybór typu transakcji: spot, forward, futures, wybór kontrahenta, wybór konkretnej daty transakcji, sposób jej zawarcia: jednorazowo, w transzach, określenie dat transz itp.).

 

Poniżej przechodzę do dalszych konkretnych szczegółów i uwarunkowań związanych z ewentualnym funkcjonowaniem z praktyce systemu derogacyjnego. Pytanie postawione w tytule uzasadnia natomiast okoliczność, iż z doniesień medialnych nie wynika, aby założenia do przepisów wspomnianych na wstępie, dotyczące tych szczegółów, nawet zaczęły być tworzone – nie mówiąc już o wszczęciu formalnego procesu legislacyjnego.